Wśród najpopularniejszych zabiegów upiększających, które fundujemy sobie w gabinecie kosmetycznym lub w domu, największym powodzeniem cieszy się peeling, czyli częściowe lub całkowite usuwanie warstwy rogowej naskórka. Dzięki niemu nasza skóra staje się gładka, miękka i wrażliwsza na oddziaływanie zewnętrznych czynników, w tym składników odżywczych zawartych w kosmetykach. Nie wszyscy wiedzą, że w dermatologii wyróżnia się aż cztery rodzaje peelingów, wykorzystujących inne metody złuszczania.

Dziś w gabinetach kosmetycznych najczęściej stosowanym czynnikiem peelingujący jest kwas glikolowy, zwany również kwasem hydroksyoctowym. Aplikuje się go w stężeniu od 5% do 70%. Kosmetyki charakteryzujące się niskim stężenia kwasu glikolowego mogą być stosowane w warunkach domowych, natomiast preparaty oparte o kwas glikolowy w stężeniu 20- 70% mogą być stosowane wyłącznie przez przeszkolone osoby.

Jak działa kwas glikolowy? Otóż po wniknięciu w głąb skóry kwas stymuluje tzw. fibroblasty zwiększające syntezę kolagenu, elastyny i glikozaminoglikanów. Wzmaga również przepuszczalność naskórka i zwiększa przenikanie witamin i czynników depigmentacyjnych. Dzięki temu po zastosowaniu kwasu glikolowego nasza skóra staje się miękka i wygładzona, ma lepszą barwę oraz mniej przebarwień i widocznych plam pigmentacyjnych (kwas powoduje ich rozjaśnienie). Poza tym jest dobrze nawilżona, ma płytsze nierówności i bruzdy. Po dobrze przeprowadzonym peelingu zauważamy także mniejszą ilość zmarszczek.

Peeling ma pozytywne działanie nie tylko w przypadku skóry zdrowej. W dermatologii stosujemy go między innymi w przypadku zmian grudkowo-krostkowych oraz w trądziku bliznowaciejącym (zabieg złuszczający prowadzi do spłycenia blizn).

O innych zaletach peelingu przeczytać można w bezpłatnym artykule naukowym „Peelingi w dermatologii”, opublikowanym w „Czytelni Medycznej”.

Fot.: Ula Nosek Fotografia